Stadnie plemienny odstrzał

Agnieszka Wesołowska

[Powrót]
  Wybór i redakcja: Teresa Bieńkowska
Opracowanie graficzne: Elżbieta Kamińska
Korekta: Teresa Bieńkowska
Skład i druk: Bogdan Idzikowski Nakład: 50 egz.

Agnieszka Wesołowska, ur. 19.01.1984 r., obecnie uczennica VIII klasy Szkoły Podstawowej nr 3 w Łobzie.

Jej przygoda z literaturą trwa już od ośmiu lat. Od czterech zdobywa nagrody i wyróżnienia w konkursach poetyckich, m. in. w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Janusza Korczaka w Płocku (dwukrotnie). Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Agnieszki Bartol w Pile, szczecińskim Konkursie Literackim dla Dzieci i Młodzieży (trzykrotnie). Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Zdzisława Morawskiego w Gorzowie Wikp., Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim "O Laur Wierzbaka" w Poznaniu, Ogólnopolskim Konkursie Literackim w Katowicach, Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim w Poznaniu (dwukrotnie), Ogólnopolskim Przeglądzie Twórczości Literackiej Dzieci i Młodzieży "Kacze Pióro" w Katowicach i in.

Mimo młodego wieku, jej utwory były publikowane w tomikach konkursowych i czasopismach kulturalnych o zasięgu zarówno lokalnym, jak i ogólnopolskim: "Łabuź", "Wyrazy", "Pogranicza" "Wir" - czasopismo polsko-niemieckie, "Plama", "Marszbatalion".

Wiersze w tomiku pochodzą z lat 1995 - 1997.


JESZCZE SIĘ NIE ODNALAZŁAM

wyznaje Agnieszka w jednym z wierszy, co wcale nas nie dziwi. Mówi wszak nastoletnia osoba, naturalne więc, że od przyszłoci - zaklinanej tą konstatacją -oczekuje rozstrzygnięcia zajmujących (dręczących?) ją kwestii. Oczekuje stabilizacji życiowych sensów. Nie wątpię, iż to nastąpi - Agnieszka ukończy wybrane szkoły, zdobędzie atrakcyjny zawód, założy rodzinę...Pytania wszakże, omielam się, będą nadal jej dokuczać. Choćby dlatego, że Agnieszka pragnie ocalenia własnego wiata, wiata jeszcze niewyrażonego trwania, manifestuje w poezji. A pisanie, jak dobrze wiemy, to same niepewnoci. Owszem, można nawet w tej dziedzinie osiągnąć pewną biegłoć, techniczne umiejętnoci, o które zresztą autorka - i słusznie - pilnie zabiega. Przekonany jestem, że w tym przypadku nie stłumią one percepcyjnej wrażliwoci, a jedynie pozwolą pełniej ją wyartykułować. Mam podstawy tak twierdzić, wszak poetycka przygoda Agnieszki to już kilkuletni (?) rozdział.

Rzeczywistoć, a może lepiej powiedzieć - życie", przemawia do nas w różny sposób: językiem cierpienia, kłamstwa, rozczarowania, miłoci, pożądania, radoci, etc. Wiersze Agnieszki - co zrozumiałe - eksplorują niektóre z nich, koncentrują się przeważnie na problematyce miłości (jak zwykle we wczesnych utworach), mówią o samotności, smutku, dokuczliwości kłamstwa, ale także i o przemijaniu. Słychać w nich głosy poetyckich autorytetów, z czego trudno czynić autorce zarzut. Dobrze przecież wiemy, że - jak ujął to jeden z poetów - Człowiek jest tym, co czyta". A zwłaszcza homo scribens! Rzec by można, iż tomik ten jest nie tylko lirycznym pamiętnikiem, eksponującym intymność i bezposredność, ale również - w podskórnej warstwie - zapisem lekturowych przeżyć. A mimo to, a może właśnie dlatego, prezentowana w nim analiza młodzieńczych, jednostkowych doświadczeń, jest rozgrywana" w kategoriach na tyle ogólnych, że nie pozbawia jej uniwersalnych odniesień. Autorka, należy chyba tę sprawę i tak ująć, potrafi skorzystać z dobrodziejstw intuicji, co jest nieodzowną cechą poetyckiej refleksji. Mam wrażenie, że Agnieszka i o tym wie, co - przyznam - wprawia mnie w zdumienie, gdy zaczynam liczyć jej lata.

Cóż, jeśli Bóg cię stworzył poetą", to niech przejmująca wiadomość, że zgubić pytania" można tylko nieskutecznie" i nam, czytelnikom, podokucza. Bo faktycznie, gdy się już je znajdzie, to rozstać się z nimi nie sposób. W przypomnieniu tej prawdy nie ma ani jednej fałszywej nuty, bo głos Agnieszki, to przede wszystkim głos osoby mówiącej do siebie! Warto jednak go podsłuchiwać, bo przecież poezja to jedna z form egzystencji. Nie tylko poety!

Mirosław Lalak
Rozmiar: 3047 bajtów

NIEŚMIAŁY POETA

Cicho,
nieśmiały pocałunek,
ktoś pisze wiersze
tak niepewnie...
Po co?
By obudzić się dojrzalszym
o te kilka wersów
i znów pisze,
na natchnienie czeka
bo wie, że w pierwszej miłości
drzemie uśpiony poeta.

KŁAMSTWO

Kłamiesz...
i wtedy też kłamałeś,
a zresztą - ty tylko powiedziałeś,
a słowa - to tylko treść twych ust.
Chcę poznać treść twego serca.
Popatrz na mnie -
chcę zobaczyć, co myślisz.
Rozmiar: 3933 bajtów

ZDJĘCIE

Zdjęcie -
już go nie chcę.
Wycinam jasne włosy.
Zniszczę cię, zniszczę twoją twarz -
teraz będziesz brzydka.
Giniesz,
nie ranię cię słowem - to by było zbyt proste.
Ktoś cię znalazł... Podniósł pocięte zdjęcie...
Cicho do mnie powiedział:
Dlaczego to zrobiłaś,
tak pięknie wyszłaś na tym zdjęciu.
Teraz -
jeszcze bardziej będziesz cierpiała...

***

Nigdy nie zbierałeś znaczków -
mówiłeś, że to dla głupich.
Nie lubiłeś biednych,
nie było cię stać na odrobinę prostoty.
Teraz zbierasz brawa,
twoje drugie imię to: "Sława".
A ja?
Ten żałosny znak zapytania nie zna odpowiedzi.
Może nie chciałam, a może nie potrafiłam
odbić się od tego, co ty nazywałeś dnem.
A jednak ty umiałeś.
A może wcale nie byłeś tak nisko?
Teraz masz laury, okrzyki, wiwaty,
a ja zostałam ze stertą starych, niepotrzebnych znaczków.
Chyba miałeś rację,
a ja - pierwszy raz ją komuś przyznałam.
Może to też jest pewien rodzaj dumy?
Ale po co mi ona?
Lepiej zostanę taka jak teraz,
a ty potwierdź moją nieobecność w świecie sławy.


Rozmiar: 4818 bajtów

***

Szukam różnicy między moją rzeczywistością
a bezgraniczną fantazją.
Wpoił się we mnie lęk przed sobą
jak narkotyk,
jak rozkaz księżyca padający na śpiącego lunatyka,
lęk, który pobudza we mnie fakt,
że człowiek jest panem tylko połowy swego ciała...
I nieważne, która część mojego umysłu została przyciemniona.
 

***

Pustyni - o której ludzie mówią, że samotna -
zazdroszczę tłoku pustki,
lecz jakże gwarnego tłoku...
Gwarniejszego od ludzkich myśli,
o wiele bardziej tłocznego niż wypowiedziane marzenia.

***

Podam ci rękę - a ty mnie przeprowadź,
a potem puść mnie od razu.
I tak nie uda ci się mnie schować
przed szarym świata obrazem.
Złączoną z jasnym błękitem nieba,
jakiś ogień mnie parzy,
a gdy się budzę, próbuję tylko
unikać złośliwych twarzy.
W każdej najlżejszej, najprostszej grze,
zawsze mój pionek przegrywa,
ale ja tylko zmęczyłam się,
odpocznę... chociaż chwilę.
 

***

Odrodzona w świetle księżycowego wzroku
oddycham jak najciszej, by nie obudzić słońca.
Nieposłuszna sobie, kieruję się w stronę nocy,
nieposłuszna wszystkim - omijam dzień.
Niech ktoś przesunie ten pionek, bo gra stoi w miejscu...
Na rozżarzonym placyku ginę na oczach słońca.
Przecież oddychałam tak cicho,
to tylko ktoś zrobił zły ruch.
Rozmiar: 10223 bajtów

***

Na pytanie tak obojętnie wypowiedziane
ktoś rzucił obojętne spojrzenie.
Ta obojętność przerażała
ich niedorosłe do codzienności myśli.
Ale... to tylko dzieci.
Na pytanie
tak niepewnie postawione
ktoś ułożył niepewną odpowiedź.
To nie oni byli przerażeni smakiem niepewności -
trwodze uległo ich niezdecydowanie.
Ale... to tylko młodzi ludzie.
Na pytanie
tak stanowczo wymówione
padła prosta, zwięzła odpowiedź,
która starannie ukrywała obojętność i niepewność.
Nikt nie umiał okazać nawet radości -
wszyscy byli już zmęczeni,
ale... to tylko zwykli, dorośli ludzie.
Rozmiar: 4193 bajtów

***

Od szarego podwórka zaczęła uderzać samotność,
która nie omija nawet starego psa.
Nienasycona wyżeraniem ludzkiej śmiałości,
omija błędny wstyd,
bez którego nie mogłaby istnieć jej obłąkana postać.

***

Ktoś otwiera dla ciebie kiosk
ty - kupujesz gazetę.
Głośne westchnienia pełne podziwu dla innych
po obejrzanych wiadomościach.
Człowiek wierzy w tyle rzeczy...
Tylko nie w siebie.
 

***

Patrzysz na ten brzeg,
widzisz siebie.
Ale... dlaczego ten obraz jest czarno-biały?
Widać tylko wydawało ci się,
że masz kolorowe dzieciństwo.
Obok ciebie tłumy.
Byłam tam i ja,
tylko nie wiedziałam, który z was jest prawdziwy.
Czy ten mały, smutny chłopiec,
który tworzył cię wyobraźnią?
A może prawdziwa jest postać
obojętnego i złego człowieka,
którego matka przywołała wspomnienie z dzieciństwa?
I wciąż patrzysz na drugi brzeg...
Ale chyba nie uda ci się tam dopłynąć.
 

***

Dlaczego jesteś światu tak bliski,
dlaczego żyjesz wspomnieniem?
Dlaczego wszystko oddajesz wszystkim,
zostawiasz tylko natchnienie?
Czemu nie widzisz swojej inności,
czemu cię ona bawi?
Czemu nie wierzysz, że jesteś gościem
w tym świecie, w tym tłoku zabawy?
Ty wciąż uśmiechy do świata ślesz,
nie chcesz żyć z radiem, gazetą.
Ty tylko piszesz, piszesz -  bo wiesz,
że Bóg cię stworzył poetą.

***

Wygasasz...
Pozwalasz, by ktoś zdmuchnął tą ostatnią iskrę,
Która wcale jeszcze nie płonęła.
A więc i ciebie dopadły słowa ludzkiej krytyki?
Nie pozwól im!
Pozbyłeś się swego imienia,
niedługo wyrzekniesz się siebie.
Ucieknij od tego zwątpienia
a rodząc się... nie umieraj.
Rozmiar: 4822 bajtów

***


Jesteś po to, by ktoś mógł
po tobie płakać.
I po to, byś kłamał,
aby nie pozostać bez grzechu.
Jesteś po to, by oszukiwać naiwnych
i po to, by sprytniejszy mógł oszukać ciebie.
Jesteś po to, by kochać...
kochać najmocniej.
Bo jeśli ty kochasz, kto inny ma prawo cię nienawidzić.
Jesteś po to, by zadawać cierpienie,
a później przepraszać i oczekiwać przeprosin.
Jesteś po to, by życie mogło się tobą bawić,
a jeśli byś mu się nie dał,
pozwoliłoby ci być co najwyżej prochem,
którym i tak w końcu się staniesz.
 

***

Oddam ci wszystko,
oprócz mojej duszy -
gdzieś mi się zgubiła,
nawet się nie pożegnała.
Oddam ci wszystko,
oprócz mojego serca -
przemarzło,
ciepłem go nie rozgrzeję,
bo go nie mam.
Oddam ci wszystko, oprócz mojego uśmiechu.
Jego już nie widziałam od dawna...
Oddam ci wszystko, oprócz moich ust -
za dużo w życiu powiedziały,
za dużo popełniły grzechów.
Oddam ci wszystko, oprócz siebie,
bo jeszcze się nie odnalazłam.
Rozmiar: 2779 bajtów

***

Samotność -
to tylko złudzenie.
Tak naprawdę wcale nie istnieje.
Bo nawet wtedy, kiedy jesteś sam
ona -
jest przecież obok ciebie.
Zawsze możesz ją wyśmiać, przekląć, próbować przegonić.
A to jest znak, że ktoś z tobą jest.
Bo nikt jeszcze nie był tak samotny,
aby być zupełnie samym.

...a za oknem piski dzieci, szczekanie psa, warkot samochodu...
 

***

Ten mały jest wielki,
nie potrafi się smucić -
tego akurat nie zdążył nauczyć się od dorosłych,
starego misia nigdy nie zamieniłby na srebrny krążek,
chyba że do zabawy w orła i reszkę.
Mała kostka czekolady jest słodsza
niż cała tabliczka dla jego rodziców.


Ten duży jest maleńki,
bo metr osiemdziesiąt ciągle mu nie wystarcza - chce więcej.
Bez żalu oddaje „stwory napchane watą"
dla pięknie błyszczącej monety.
Marcepan - owszem, ciągle jest słodki,
ale kolorowy papierek i szeleszcząca folia -
powędrowały do kosza.

Rozmiar: 7183 bajtów

***

Nie ma silniejszego stworzenia
niż rzeczywistość.
Siedzę zamknięta w pokoju,
a ona jak dusiciel oplata moją szyję.
Osłaniam się kłamstwem, próbując w nie uwierzyć,
w końcu zamykam się w sobie,
lecz moje wnętrze nie jest aż tak szczelne,
by nie przepuścić prawdy.
 

***

Smutek przepycha się
między ciszą a złością, tak samo rozległą jak ona.
Jakby bał się, że wyprzedzi go radość,
która jest przecież bardzo jeszcze daleko.
Rozmiar: 6673 bajtów

***


Cichym westchnieniem
przypominam światu, że istnieję.
Przypominam tobie, jemu, sobie.
Przypominam białej ścianie, która nie wie, dla kogo stoi
i lampie bezwiednie świecącej.
I znów sobie...
A pająk pamięta.
Ale tylko dlatego, że nie może wyplątać z pajęczyny
chwili, w której mnie poznał.
A ja?
Ja - tak, pamiętam.
Codziennie, o każdej porze muszę przecież oddychać.
 

***

Szukając nadaremnie odpowiedzi,
próbuję tak samo nieskutecznie zgubić pytania.
Są jak dzieci...
Najpierw - rodzą się zmuszone przez naturę.
Później - rosną, są coraz bardziej natarczywe
i mniej wyrozumiałe.
Od człowieka różnią się tylko tym,
że są nieśmiertelne.
Rozmiar: 3822 bajtów

***

Próbuję zgadnąć,
co jest przyczyną mojego zmartwienia.
Wolę, gdy życie
wzbogaca mnie innymi doświadczeniami.
Przepraszając siebie za swój smutek,
zagłębiam się w nim jeszcze bardziej
a fakt, że nie umiem w nim pływać,
jest niestety prawdą.
 

***

Zasłoniłeś okno,
chociaż nikt ci nie zabronił
rozkoszować się pięknem, jakie za nim było.
Jednak ty nie czułeś się aż tak bogatym,
aby pozwolić sobie na widok księżyca.
Dlaczego?
Przecież miałeś swój dom i samochód...
Ale księżyc był droższy.
Kosztował resztkę wysiłku minionego dnia,
by zobaczyć w nim coś więcej niż tylko kulę.
Więc może dobrze, że nie obraziłeś go obojętnym spojrzeniem...?
Rozmiar: 5893 bajtów

***

Życie jest biletem
do czegoś - czego nie znam.
Mówią, że jest teatrem,
ale bilet jest na później.
Tak dużo płacę, bo nie ma cen ulgowych.
I nie wiem, czy przedstawienie się odbędzie.

***

Okno, w którym brakuje szyby, jest
tylko ramą.
Zupełnie pustą, nieprzydatną.
A brakuje tylko szkła.
Szkła już niegdyś martwego,
a zarazem jeszcze śmiertelnego.
Póki było całe.
Poezji, w której brakuje wiersza,
niczego nie ubywa.
Jest nawet bogatsza w kolejną pustkę
i w kolejne nieistnienie.
Rozmiar: 4189 bajtów

***

Żyć życiem dłuższym
od tego, którym żyć
mieliśmy.
Patrzeć o kilka sekund dłużej
niż było przeznaczone.
Cierpieć...
Najlepiej nie cierpieć wcale.
Samemu ułożyć spis treści.
I to się nazywa nieposłuszeństwem...
Tylko, czy nie wolno mi być szczęśliwą...?

***

O naiwności!
Twoje niepohamowane myśli
broniły mnie
przed dobrem.
Przed złem -
jeśli wolisz być nasycona
swoją wątpliwą doskonałością.
Właściwie to broniły mnie
od niczego.
Może tylko od poczucia rzeczywistości.
Rozmiar: 7776 bajtów

***


Rozwinięta
z żyznej nadziejami gleby
chowam się, by
nikt pożywki mej nie rozwiał.
Lecz szukając miejsca na
pustych trybunach,
zrezygnowałam ze zmartwychwstania mej duszy.
 

***

Łasi się chciwo
do przybytku martwego
zawsze.
Umiejętności jego
powyżej swoich stawiając
o nieruchomość dalszą błaga.
Niech ręka zdąży chwycić nim pojmie,
że to tylko pofałdowane przez chciwołaszenie powietrze.
Rozmiar: 2651 bajtów

***

Wysiłkiem ostatnim
z dnia kolejnego
stoi
i zbłądzić nie potrafi
by pozbyć się obłąkania
i podążać za
zwykłymi śmiertelnikami.

***

Tuląc się do ciszy
jak do Boga
myślą, że wyproszą u niej
mniej burzliwy przebieg spokoju.

***

Zaślepiło cię
światło,
którego w ciemności będąc
szukałeś.
Znalazłeś.
Teraz - podążając
za stadem niewidomych
modlisz się o zmniejszenie
płomienia miłości.
Rozmiar: 4857 bajtów

***

Nadganiając spóźnioną siebie,
zmieniam bieg kołowrotka
z nawiniętą taśmą życia.
Do głębokości,
po której ledwo brodzę
zaglądając,
wyciągam z niej
garść suchego piasku,
który jest ziemią obiecaną
sobie
przez nieupodobanego Wysokością
podróżnika życia.

***

Robisz tyle,
by stać się szczęśliwym.
A szczęście drwi z ciebie
w zaułku ciemnej ulicy.
Rozmiar: 2942 bajtów

***

Poruszona
chwilą nieobecności świata,
istnieniem życia
w obdartym ze wszystkich ścian
niebycie,
słucham kogoś
w martwości tej
dziwnie zwyczajnej.

***

Aluzje,
by mętnym się stał.
Nieosiągalność kładzie
na niego ręce.
Aluzje,
by niejasność biła jego sens.
Aluzje,
by stał się wierszem
podobnym do życia.
Rozmiar: 4084 bajtów

***

Po powierzchni życia
dryfujesz
swoimi myślami
nieźle wystraszonymi tą całą
nagłością.
Dopiero zatapiając się
w głębokości nieznanej
uznałeś,
że ocalałeś.

CZŁOWIEK

Z przypadkową złością
schowaną w dziurawej kieszeni,
zatuszowaną odruchem skonanej dobroci.
Z twardą stopą
wciśniętą między miękkie masy powietrza,
podąża w stronę wyrzutków z sumienia.


Makijaż przestał być domeną aktorów.

Rozmiar: 2597 bajtów

***

Łamiąc chwilę
skrawkiem cierpienia,
wierzę
w jej kruchość.
Na przedchwilu została tylko
brudna wycieraczka
po moich myślach.

***

Słabością ludzką się unosząc,
spragniony wiernych ci mędrców współczesnych
ukażesz czyściec na Olimpie...
Posłuszni pokucie
usuwamy Twych wrogów
ostrożnie,
by przykazania pierwszego nie zranić piątym.
Wspaniałomyślnie darujesz śmierć
Grekom i Rzymianom.
Przy grobie Zeusa usadzasz
trójokiego psa. Na wszelki wypadek...
Piorun jest Twój..
Rozmiar: 3002 bajtów

 

Pamięci Pana Mirosława Lalaka

POMYŁKA

Pewne zdarzenia nieuchronnie wprowadzają nas w obszary metafizyki. Poszukiwanie dwuznaczności, rozpruwanie faktów tylko po to, by wydobyć z nich grudkę, której namacalność uwiera jeszcze bardziej i wreszcie ugruntowanie się w rejonach ciągle niedoskonałej nadziei - to jakby naturalny proces dojrzewania do bezradności. Myślałam, że nieszczęścia są intelektualnym wyzwaniem, ekstremalnym impulsem do świadomego doświadczania życia... Dzisiaj, teraz - nie potrafię i nie chcę pasożytować na śmierci tak niespójnej z obrazem Siły Najwyższej, którą intuicyjnie uznajemy za dobrą.

Umiłowaliśmy paradoks jako dowód niedopracowania szczegółów. Znienawidziliśmy absurd, zarzucając szastanie - przecież tylko człowieczym! -dostrojeniem się do życia. Ale gdy idzie o spór o nadrzędność zwykłej, ziemskiej rzeczywistości nad wyobrażeniem dużo bardziej odległym - właśnie nonsensem równoważymy oba światy. On - jeszcze ziemski - uzależniony jest od naszej pamięci. My - uwiązani jesteśmy niedopowiedzeniem, poszukiwaniem, zaślepieniem. Takie zręczne obmyślenie obustronnego poddaństwa zwie się pono sprawiedliwością.

Moja logika świata ogranicza się do kontrastu między Wszechświatem a Ziemią, Energią a Wiarą, pożądaniem a spełnieniem. Cóż jednak począć z tymi figurami, które jeśli nie są zbyt wzniosłe dla bielizny codzienności, to utykają w myślach, gdzie kontekstem jest śmierć? Wszystko bowiem zatraca się w Ostateczności Istnienia... i przypuszczeń. Domysły przecie - to niezręcznie uciułane guziki, do których jakoś brakuje mi dziurek...

Niechaj nasze górowanie - możność pamiętania - wynika z przeświadczenia o niedokończonym istnieniu człowieka życzliwego, niepowierzchownego, żyjącego w imię uzasadnionych wartości i celów, Nasze poddaństwo zaś niech zaprzestanie drążenia, dociekań, domysłów, a przyklęknie jedynie przed wiarą w Przeznaczenie. Bo rzeczywistość to szereg pojęć, pojęć narzuconych, przypadkowych, niezdefiniowanych od razu, doświadczanych stopniowo. A jeśli ufać poetom i słowu - "śmierci tak potrzeba się uczyć jak życia".

Agnieszka Wesołowska

[Powrót]